"Czy wolność jest utopią?"

Wypowiedź wolnomularska z Sz:. L:. Wolność Przywrócona

Cyrkiel i Węgielnica - znaki masońskie

Wolność może oznaczać brak osobistego zniewolenia (więzienie, niewolnictwo, praca przymusowa, porwanie), brak ograniczeń ze strony władz (wolność słowa, wolność zgromadzeń) i innych jednostek (szef, bank, szkoła, rodzina), a także zwyczajów społecznych i warunków naturalnych. Politycznie pojmowaną wolność dzieli się często na wolność od i wolność do. Wolność od (wolność negatywna) oznacza brak przymusu (wolność od prześladowań, wolność od strachu, wolność od głodu), wolność do (czy też prawo do; wolność pozytywna) natomiast rzeczywistą możliwość podejmowania wyborów.

Wolność jest również ważnym problemem filozoficznym. Mówienie o wolności zakłada istnienie czegoś (duszy, umysłu), co potrafi podejmować decyzję. Filozofia często podkreślała, że wolność jest przeciwieństwem ignorancji i ulegania namiętnościom. Wolny jest tylko ten człowiek, który kierując się prawdziwą wiedzą i własnym rozumem może realizować cele, które uważa za pożądane dla siebie.

Według Platona, wolność jest istnieniem dobra, w którym dusza w celu własnego doskonalenia chce w sposób konieczny uczestniczyć, podczas gdy u Arystotelesa potrzebny jest do tego akt woli i szczególna zdolność podejmowania decyzji.

U Kartezjusza wolność jest źródłem godności człowieka. Tylko ona stanowi podstawową rację szacunku dla samego siebie. Kartezjusz uznaje formalnie indeterministyczne pojęcie wolności za jej pierwszy stopień. Indeterminizm jest to pogląd filozoficzny przeciwstawny determinizmowi, negujący istnienie koniecznej współzależności zjawisk (zdarzeń), na mocy której każde zjawisko byłoby wyznaczone przez całokształt sytuacji, czyli odwrotnie niż w stanowisku deterministycznym, gdzie wszystkie wydarzenia są nieuniknionymi konsekwencjami przeszłych przyczyn.

W egzystencjalizmie wolność jest natomiast fundamentalnym czynnikiem istnienia. Człowiek, jak mówił J. P. Sartre, jest „skazany na wolność”. Jako istota wolna w sposób absolutny człowiek sam tworzy swoje wartości i normy, wskutek czego spoczywa na nim przytłaczający ciężar odpowiedzialności.

Inaczej wolność postrzegana jest przez osoby starszego pokolenia, którym dane było odczuwać jej brak, zupełnie inaczej postrzegana jest przez osoby urodzone w latach siedemdziesiątych, którym dorastać przyszło w okresie transformacji ustrojowej, i którym dane było poznać okres „przed” jak i „po”. Zupełnie inaczej wolność dostrzega pokolenie urodzonych w latach dziewięćdziesiątych dla których patriotyczne hasła wolności są synonimem prehistorii a wolność stanowi prawo przede wszystkim do manifestowania swojej dorosłości, objawiającej się głównie używaniem telefonów komórkowych w szkołach, prawem do picia alkoholu, spędzania nocy poza domem. „Tempora mutantur” chciałoby się rzec.

Czym jest wolność w wolnomularstwie? Już na etapie przystępowania do loży oczekuje się od kandydata by był człowiekiem wolnym i dobrych obyczajów. Przy czym za dobre obyczaje uważa się kulturę osobistą czy brak karalności a za wolność – to jest pojęcie znacznie szersze, zarówno niezależność finansową i samodzielność kandydata, jak również prawo do wyrażania własnych przekonań, odwaga by bronić swoich racji, niezależnie od tego jakie mogą być konsekwencje.

W Konstytucji Wielkiego Wschodu Polski czytamy że w wolnomularstwie podstawową dewizą jest „Wolność, równość, braterstwo”. Nieprzypadkowym jest, że loża matka wolnomularstwa liberalnego nosi nazwę „Wolność przywrócona”, a uroczyste zawołanie (aklamacja) dotyczy tych podstawowych haseł. Samo określenie wolni mularze też ma uzasadnienie historyczne – pierwowzorem ich byli budowniczowie katedr średniowiecznych, którzy nie pozbawieni wolności, mogli swobodnie przemieszczać się pomiędzy średniowiecznymi miastami. Wolni – czyli niezależni – bowiem ich wiedza i doświadczenie sprawiały, że nikt nie mógł narzucić im woli tworzenia czegoś, co nie było zgodne z ich przekonaniami – ich wiedza w zakresie geometrii, praw grawitacji sprawiała, że to oni wiedzieli jak budować, gdzie budować – i robili to najlepiej jak umieli. Konsekwencją ich wiedzy są otaczające nas zabytki, które mimo upływu setek lat i wpływu wojen, często są w lepszej kondycji technicznej niż budowane współcześnie budynki.

Do napisania tej deski przyczyniła się wypowiedź jednego z braci, poza regularnymi pracami, który dosyć kategorycznie stwierdził, że pewna grupa ludzi, ze względu na swoje zainteresowania (parapsychologia, wróżkarstwo) w wolnomularstwie nie powinna znaleźć miejsca. Ze jedyną słuszną wersją jest wiara w ludzki umysł i poddawanie się prawidłowościom logicznego i dającego się wytłumaczyć rozumowania. Drugim aspektem były wydarzenia w Norwegii, gdzie jeden z braci, Anders Behring Breivik, zamordował kilkadziesiąt osób a w prasie pojawił się w stroju mistrza masońskiego. Rozpętała się wokół jego osoby burzliwa dyskusja jak i samej loży której był członkiem, tocząca się na łamach portalu Racjonalista jak i Facebook.

Profesor Andrzej Nowicki mówił, że "Naczelne hasła masonerii: Wolność, Równość, Braterstwo, mimo swej wieloznaczności, mają przecież treść polityczną i sprawiają, że pewnych orientacji politycznych na pewno nie można pogodzić z ideałami masonerii. Dotyczy to zwłaszcza orientacji totalitarnych, militarystycznych, nacjonalistycznych i klerykalnych. Tak więc w praktyce na terenie lóż spotykają się jedynie zwolennicy stronnictw o charakterze liberalnym lub socjaldemokratycznym i można wśród nich wyodrębnić trzy następujące grupy:

Z kolei historyk i działacz masoński Friedrich Heldmann pisał: "wolnomularstwo to sprawa największej wolności w ludzkim życiu, ale nowo angielscy wielcy mistrzowie narzucili mu sztywną, hierarchiczno-despotyczną konstytucję, podcinającą skrzydła wolnemu duchowi [...] Wolnomularstwo chce we wnętrzu własnej świątyni przedstawić model najwyższej godności życia rodzaju ludzkiego, gdzie bez względu na religię, narodowość, posiadany majątek, pochodzenie i stan ludzie obejmują się jako bracia [...] zamiast tego wprowadzone przez konstytucje stopnie, tytuły, szarfy zakonne rodzą zawiść i dążenie do zdobywania coraz to wyższych godności nawet w obrębie lóż".

Czym więc jest ta wolnomularska wolność? Jeśli przyjąć, że z jednej strony wolność (także do własnych przekonań) jest podstawowym prawem wolnomularza a z drugiej, że w loży nie ma miejsca na radykalizm czy poglądy skrajne, to możemy się zastanawiać, jaką drogą powinno iść współczesne wolnomularstwo. Wbrew pozorom jakie się głosi, do wolnomularstwa nie jest trudno się dostać komuś, kto ma je w sercu. Jednak jeśli ktoś szuka tutaj własnej egoistycznej nobilitacji – to w teorii powinien zostać zatrzymany na etapie ankiet. Powinien odpaść na pytaniach dotyczących wolności, tolerancji, poszanowania innych – jego stanowiska dotyczącego aborcji czy eutanazji? Czy polegnie? Dla średnio rozgarniętego, ale upartego laika, który wolnomularzem uprze się zostać (mniejsza o jego motywacje), znalezienie jedynych słusznych odpowiedzi, czego oczekują wolnomularze zajmie kilkanaście minut po lekturze portalu wolnomularstwo.pl. Można tam wyczytać, co wolnomularze uważają na tematy „trudne” – tym samym takiemu kandydatowi łatwo jest udzielić takiej odpowiedzi, jaką chciałby usłyszeć ankietujący. Być może dlatego, co zarzuca się loży norweskiej, nie zwrócono uwagi na niepozornego i spokojnego Breivika, który wcale nie zamierzał demonstrować swoich poglądów, tylko czynnie w pracach loży uczestniczył. I nie ma tu znaczenia jakim krajem jest Norwegia, czy katolickim, czy laickim, w jakim stopniu konserwatywny jest charakter lóż – jednak wydarzenia pokazały, że coś jest nie tak. Mniejsze znaczenie ma tu kto zawinił bardziej – i trudno doszukiwać się winnych w samej loży.

Z punktu widzenia otaczającego mnie świata, dostrzegam wokół wiele prawidłowości, które można często opisać równaniami matematycznymi lub statystyką. Każdemu znana jest krzywa Gaussa, będąca podstawą badań statystycznych, która w najprostszym rozumieniu mówi nam, że najwięcej jest osobników przyjmujących wartości średnie a najmniej skrajne. Od siebie dodałbym jeszcze jedną prawidłowość – że tak jak za powielanie istniejącego systemu, układu, czy generacji odpowiadają osobniki, których jest najwięcej, tak wszelkiego rodzaju zmiany i adaptacje wykonywane są przez jednostki skrajne, których działanie mimo że często z początku niezrozumiałe i odbiegające od normy, z czasem w ramach dostosowywania do okoliczności, okazuje się potrzebne. I tylko współistnienie tych dwóch elementów – daje obraz pełnej całości i umożliwia harmonijne funkcjonowanie. A jak jest w loży? Loża z założenia odcina się od wartości skrajnych – albo celowo ich nie dopuszczając do siebie albo marginalizując ich znaczenie. Dzięki temu możliwe jest spokojne ociosywanie naszych kamieni i praca nad sobą – trudno bowiem w loży wywołać awanturę czy gwałtowną polemikę. Z drugiej strony niesie to za sobą poważnie niebezpieczeństwo – mianowicie zamyka oczy a tym samym pozbawia nas czujności. Można napisać deskę na temat społecznie drażliwy – jeśli będzie ona w zgodzie z ogólnie przyjętym środkiem krzywej Gaussa, zostanie uznana za doskonałą i znajdzie się w zasobach architektury wolnomularskiej. A co z poglądami skrajnymi? Czy nie byłoby w loży lepiej dyskutować na temat postaw skrajnych? Czy nie lepiej byłoby rozmawiać z przeciwnikami eutanazji czy aborcji – i nie tyle narzucić im inny punkt myślenia, tylko raczej skłonić, by sami w sobie odnaleźli inny sposób patrzenia na świat i w ten sposób odkrywali, że świat bywa inny niż ten w który wierzą? To są pytania na które ja nie znam odpowiedzi. Wiem jedynie, że należy mieć świadomość otaczającego nas świata. Że wolność o której tak często mówimy i na którą tak często się powołujemy nie jest jednoznaczna. Że często bywa trudna. Nawet że sama w sobie pełna jest sprzeczności. Gdzie wyznaczyć jej granice?

Teoretycznie w loży każdy mógłby robić co tylko chce – jest człowiekiem wolnym. Z drugiej strony obowiązuje go rytuał, stopnie wtajemniczenia, może zabierać głos, gdy zostanie mu udzielony, musi milczeć, gdy głos zabierze Mówca, gdyż jego głos jest głosem zamykającym dyskusje. Łatwo sobie wyobrazić konsekwencje sytuacji, gdyby każdy chciał mówić jednocześnie. Wtedy powstałby chaos. I tu kryje się niebezpieczeństwo być może nawet większe niż ograniczenie wolności przez jednostkę czy rytuał – mianowicie zagrożenie anarchią. Tak jak wspomniałem wcześniej, jedynie współistnienie kilku nurtów i wzajemne ich poszanowanie i złoty środek a nie „zamiatanie pod dywan” umożliwiają zachowanie umiaru i harmonii – i tylko otwartość umysłów umożliwia nam dalekowzroczne patrzenie na świat. Czy wolność dana nam w loży jest utopijna? Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie sam – według mnie jest czasem trudna i niejednoznaczna. Ale dobrze jest mieć w myśli starą dewizę: cokolwiek czynisz, czyń roztropnie i patrz końca!