Ekonomia nierówności (Loża Gwiazda Morza, frgm.)

(...) Wraz z rozwojem wielkości grupy pojawiła się konieczność utrzymywania porządku i zapewnienia bezpieczeństwa. Pojawiła się potrzeba siły. Tak narodziła się władza.

W czasach zamierzchłych, sytuacja była prosta - władza polegała po prostu na tym, aby zapewnić wygodne życie osobom z najbliższej rodziny lub otoczenia. Tak wyglądał m. in. system monarchiczny starożytnego Egiptu. Utrzymanie tego systemu zapewniała mniej lub bardziej brutalna siła i jej egzekwowanie. Kto się sprzeciwiał - bywał karany lub po prostu ginął. Swoją drogą - gdy popatrzymy na wyzute z altruizmu społeczności XXI wieku - to możemy dojść do smutnej konstatacji, że niewiele się zmieniło. Jeśli mamy władzę - to używamy jej po prostu po to, aby przedłużyć jej ciągłość oraz po to, aby zapewnić dobrobyt przede wszystkim "swoim". Tak zresztą postrzegał fenomen władzy już Max Weber (...)

Feudalizm z jego dziedzicznym szlachectwem (czyli po prostu gwarancji dysponowania zasobami dla osób potomnych) ugruntował i wzmocnił ten rodzaj ekonomii. Teraz najważniejszym czynnikiem produkcji stała się ziemia - wraz z dostępną pracą darmowych robotników - poddanych. Ten, kto miał ziemię - mógł produkować żywność, a jej nadwyżki sprzedawać lub rozdzielać, tworząc mniej lub bardziej skomplikowaną sieć wdzięczności, długów i zależności. Władza służyła po prostu realizacji tych celów.(...)

Dopiero od czasów oświecenia, gdy ludzie zaczęli zastanawiać się nad kwestią, skąd bierze się władza, uznano, że władza nie bierze się z niebios, lecz ze zgody zawieranej przez jednostki. Hobbes uważał wprawdzie, że władza raz przyznana staje się dożywotnią, ale jego filozoficzny następca - John Locke (swoją drogą, bliski wolnomularstwu) uznawał, że jeśli władca nie realizuje swoich powinności - to nie tylko można, ale i wręcz należy go odwołać.